Staropolski rajd na orientację terenową – sześć dni, tysiąc kilometrów i kawał dobrej jazdy
Są wyprawy, w których najważniejszy jest cel. Są też takie, w których równie ważna jak miejsce docelowe jest droga prowadząca do niego.
Tym razem ruszyliśmy w Polskę śladem dawnych kopalni uranu. Nie chodziło jednak o zwykłe przejechanie z punktu A do punktu B i odwiedzanie kolejnych muzeów. Staropolski Rajd na Orientację Terenową został pomyślany tak, aby połączyć historię z tym, co lubimy najbardziej – podróżowaniem samochodami terenowymi, jazdą po bezdrożach, przeprawami, noclegami w terenie i odkrywaniem miejsc, do których normalnie raczej się nie trafia.
W ciągu sześciu dni mieliśmy pokonać około 1000 kilometrów, rozpoczynając w Górach Świętokrzyskich, a kończąc w Kowarach u podnóża Karkonoszy.
Wyprawa wystartowała spod Świętego Krzyża.
Zaczynamy w Górach Świętokrzyskich
Miejscem pierwszej odprawy był parking u podnóża Łysej Góry – Świętego Krzyża.

To tutaj załogi poznały założenia rajdu i trasę, która od początku zapowiadała się znacznie ciekawiej niż zwykły przejazd po drogach publicznych. To miała być przeprawa prowadząca przez lasy, pola i łąki, drogi gruntowe oraz przeprawy wodne.
Motywem przewodnim były miejsca związane z dawnym wydobyciem rud, przede wszystkim uranu.
Jednym z pierwszych punktów wyprawy była Nowa Słupia. Odwiedziliśmy tam Muzeum Starożytnego Hutnictwa, a następnie skierowaliśmy się w stronę Rudek.
To właśnie w tej okolicy znajdowała się kopalnia Staszic, w której po wojnie prowadzono również wydobycie rudy uranowej.
Nie zamierzaliśmy jednak poznawać tych miejsc wyłącznie zza szyby samochodu.
Szybko skończył się asfalt.


Reduktor w dół i zaczynamy rajd
Pierwsze terenowe kilometry bardzo szybko przypomniały, po co przyjechaliśmy.


Błoto, koleiny, strome zjazdy, ciasne zakręty, podjazdy i nierówny teren sprawiały, że momentami ważniejsze od samej nawigacji było prawidłowe poprowadzenie samochodu.
Na trudniejszych fragmentach załogi wysiadały i pomagały sobie nawzajem.
– Lewo. Jeszcze trochę w lewo. Prostuj. Powoli. Na reduktorze.
Takie komunikaty przez kolejne dni stały się codziennością.
Nie każdy podjazd udawał się za pierwszym razem. Czasem należało wycofać, ustawić samochód ponownie i jeszcze raz zaatakować przeszkodę. Innym razem trzeba było po prostu zaufać osobie stojącej przed samochodem, bo zza kierownicy nie było widać tego, co działo się przed kołami.
I właśnie na tym polegał ten rajd.
Nie był to wyścig.
Liczyła się współpraca.

Trzynaście godzin za kierownicą
Drugi dzień pokazał, że „Śladami kopalni uranu” nie będzie lekką turystyczną przejażdżką.
Od ósmej rano byliśmy w samochodach. Trasa prowadziła przez Góry Świętokrzyskie, raz drogami, innym razem terenem.
Po trzynastu godzinach jazdy nadal nie byliśmy jeszcze na miejscu noclegu.

Wieczorem dotarliśmy do Chęcin. Podświetlony zamek górujący nad miastem był jednym z tych widoków, które po całym dniu spędzonym za kierownicą pamięta się szczególnie dobrze.

Nocleg czekał na nas w zamku w Sobkowie.
Po całym dniu jazdy królewskie śniadanie następnego ranka smakowało wyjątkowo dobrze.

Zamki, grodziska i kolejne kilometry
Trzeci dzień miał nieco inny charakter.
Na trasie pojawiło się grodzisko w Stradowie, Książ Wielki i Mirów. Przemieszczaliśmy się więc pomiędzy śladami dawnych grodów i zamków, ale nie oznaczało to końca jazdy terenowej.


Wręcz przeciwnie.
Asfalt regularnie ustępował gruntowym drogom, a kolejne odcinki ponownie prowadziły przez miejsca, w których napęd 4×4 przestawał być dodatkiem, a stawał się koniecznością.
Dotarliśmy również do Muzeum Górnictwa Rud Żelaza w Częstochowie. Był to jeden z punktów pozwalających lepiej zrozumieć, w jakich warunkach kiedyś pracowano pod ziemią.


Ale najbardziej zapamiętuje się to, co dzieje się później.
Bo po zwiedzaniu ponownie ruszyliśmy w teren.
Jura Krakowsko-Częstochowska
Kolejne kilometry prowadziły przez Jurę Krakowsko-Częstochowską.
Znów pojawiły się wąskie terenowe drogi, kamienie i podjazdy. Było też kilka momentów, w których przydała się dobra komunikacja pomiędzy samochodami i prowadzenie kierowców z zewnątrz.




Na trasie znaleźliśmy między innymi plenerową ekspozycję maszyn górniczych przy zakładach w rejonie Bolesławia oraz Jaskinię Łabajową.
Ale przed nami wciąż pozostawał najdłuższy skok wyprawy.
Po pełnym terenowej jazdy dniu cała karawana ruszyła na Dolny Śląsk.
Celem była Głuszyca Górna.
Zmieniamy góry
Noc spędziliśmy w agroturystyce.
Rano na chwilę zostawiliśmy samochody.
Pociągiem pojechaliśmy do Zagórza Śląskiego, skąd ruszyliśmy w stronę zamku Grodno. Była to ciekawa odmiana po kilku dniach praktycznie ciągłego siedzenia za kierownicą.

Szybko jednak wróciliśmy do głównego motywu wyprawy.
Odwiedziliśmy Podziemne Miasto Osówka.
Ogromne korytarze wykute w Górach Sowich do dziś pozostawiają więcej pytań niż odpowiedzi. Z naszym rajdem łączyła je przede wszystkim tajemnicza historia podziemnych inwestycji i pojawiające się przez lata hipotezy dotyczące badań nad technologiami jądrowymi.


Dla nas był to jednak przede wszystkim kolejny punkt na trasie.
Wieczorem zamiast hotelu czekało nas coś znacznie bardziej wyprawowego.
Noc w Miedziance
Ostatni nocleg rajdu został zaplanowany w terenie.
Miejsce również nie było przypadkowe.
Miedzianka.
Dawne górnicze miasteczko, którego historia mocno związana jest również z wydobyciem uranu.
Po dawnej miejscowości pozostało dziś niewiele, ale właśnie dlatego miejsce ma niezwykły klimat. Stare wyrobiska, ślady działalności górniczej i zapadliska przypominają, że pod ziemią znajduje się znacznie więcej, niż widać z powierzchni.
Rozstawiliśmy obóz.
Było zimno.


Dla części uczestników był to również dobry moment na sprawdzenie sprzętu, który miał umożliwić zimowe biwakowanie. Pojawiły się namioty, ogrzewanie i nawet eksperymentalny system rozprowadzania ciepła.
Jak to na wyprawie – teoria teorią, a dopiero noc pokazuje, czy wszystko rzeczywiście działa.
Rano opinie były różne.
Niektórzy spali dobrze.
Inni…
…powiedzmy, że zdobyli kolejne doświadczenie.
Honker Expedition Team również zaliczył swoje pierwsze zimowe bytowanie.
Nasz Honker był przygotowany do nocowania dwóch osób i dał radę bez problemów a wręcz komfortowo.
Ostatni poranek
Szósty dzień zaczęliśmy około ósmej.
Nie recepcją hotelową.
Ogniskiem.
Parówki, śniadanie, kawa, herbata i standardowa analiza tego, kto jak przeżył noc.


Samochody ponownie były gotowe do drogi.
Pozostał ostatni etap.
Kowary.
Cel wyprawy
Po drodze nadal trafialiśmy na ślady górnictwa. W jednym z miejsc zatrzymaliśmy się przy wyraźnym zapadlisku terenu – pozostałości po dawnym szybie albo podziemnym chodniku.
W końcu dotarliśmy do kopalni Podgórze w Kowarach.
To tutaj historia, którą śledziliśmy od Gór Świętokrzyskich, zaczęła się domykać.




Ruda uranu wydobywana między innymi w Rudkach trafiała właśnie w rejon Kowar, gdzie znajdowały się zakłady związane z jej przeróbką.
Odwiedziliśmy podziemia kopalni, a później również teren dawnych Zakładów R-1.
I właśnie tam zakończyliśmy rajd.
1000 kilometrów później
Sześć dni wcześniej staliśmy pod Świętym Krzyżem.
Teraz byliśmy w Kowarach.
Za nami zostało około 1000 kilometrów.
Były Góry Świętokrzyskie, Jura Krakowsko-Częstochowska, Góry Sowie i wreszcie Karkonosze. Były zamki, kopalnie, podziemia i miejsca, które zniknęły z map.
Ale przede wszystkim był teren.
Przeprawy wodne.
Podjazdy pokonywane po kilka razy.
Reduktory.
Radia.
Prowadzenie samochodów centymetr po centymetrze.
Wieczory spędzone razem.
Zamek w Sobkowie, agroturystyka w Głuszycy i zimny nocleg w Miedziance.
W rajdzie uczestniczyły różne samochody i różne załogi, między innymi Starem i Honkerem przez Świat, Honker Expedition Team oraz Muzeum Techniki Wojskowej w Jaworznie, a także uczestnicy związani ze szkolną grupą przysposobienia obronnego w Małogoszczu.
Najważniejsze jednak było to, że wszyscy dotarli.
Samochody również.
I choć przez sześć dni podążaliśmy śladem uranu, po zakończeniu rajdu to nie historia kopalń została w pamięci najmocniej.
Została droga.
Bo jak zwykle okazało się, że najlepsze wyprawy nie zaczynają się tam, gdzie kończy się mapa.
Zaczynają się tam, gdzie kończy się asfalt.





















































