Przez góry, upał i awarię
Są wyprawy, które pamięta się ze względu na miejsca. Są też takie, które zostają w pamięci przez ludzi i wydarzenia. Turcja 2021 zdecydowanie należała do tej drugiej kategorii.

Do rajdu Złombol wystartowaliśmy dwoma Honkerami i w trzyosobowym składzie. Przed nami było kilka tysięcy kilometrów prowadzących przez Europę aż do tureckiego Burhaniye. Jak zawsze w Złombolu, celem nie była wyłącznie meta. Najważniejsze było wsparcie dzieci z domów dziecka, a sama podróż miała być kolejną przygodą, którą zapamiętamy na długo.

Już od pierwszych dni wiedzieliśmy, że nie chcemy jechać najkrótszą drogą. Wybraliśmy trasę prowadzącą przez Rumunię, aby przejechać jedną z najpiękniejszych górskich dróg Europy – Transalpinę. Kręte serpentyny, wysokie przełęcze i rozległe panoramy Karpat wynagrodziły każdy dodatkowy kilometr. To był moment, w którym liczył się sam przejazd, a nie tylko odhaczanie kolejnych państw na mapie.
Po opuszczeniu rumuńskich gór skierowaliśmy się do Bułgarii. Tam czekał na nas pierwszy większy przystanek wyprawy – meta pośrednia Złombola nad Morzem Czarnym. Był to moment, w którym po kilku dniach intensywnej jazdy można było na chwilę zwolnić tempo, spotkać inne załogi i odpocząć przed ostatnim etapem prowadzącym do Turcji.nnBułgarskie wybrzeże było zupełnie innym światem niż górskie serpentyny Transalpiny. Jeszcze dzień wcześniej wspinaliśmy się na wysokie przełęcze Karpat, a już następnego spacerowaliśmy po plaży nad Morzem Czarnym, przygotowując samochody do dalszej drogi. Takie kontrasty najlepiej pokazują, jak różnorodna była ta wyprawa.
Dopiero po opuszczeniu wybrzeża ruszyliśmy na południe. Przekroczyliśmy granicę z Turcją i obraliśmy kurs na Burhaniye, gdzie znajdowała się meta Złombola 2021.nnDo mety Złombola dotarliśmy zgodnie z planem. Burhaniye przywitało nas upałem, Morzem Egejskim i setkami załóg, które – tak jak my – pokonały długą drogę starymi samochodami. Atmosfera tego miejsca była wyjątkowa. Po kilku dniach jazdy wszyscy spotkali się w jednym celu, pokazując, że Złombol to znacznie więcej niż rajd samochodowy.
Najtrudniejsza część wyprawy miała jednak dopiero nadejść.nnPodczas pobytu w Turcji jeden z naszych Honkerów uległ awarii, która uniemożliwiła dalszą jazdę. Powrót do Polski własnymi siłami przestał być możliwy. Zanim jednak podjęliśmy decyzję o pozostawieniu samochodu, zorganizowaliśmy jego transport do Bułgarii. Zależało nam, aby znalazł się już na terenie Unii Europejskiej, gdzie dalsza logistyka i sprowadzenie go do kraju były znacznie prostsze.nnTo była jedna z tych sytuacji, które najlepiej pokazują, czym naprawdę są dalekie wyprawy. Nawet najlepiej przygotowany plan może zmienić się w ciągu kilku godzin. Trzeba podejmować szybkie decyzje, improwizować i wzajemnie sobie pomagać. Właśnie takie chwile najbardziej zapadają w pamięć.
Drugi Honker bezpiecznie wrócił do Polski, kończąc wyprawę z bagażem nowych doświadczeń. Turcja 2021 okazała się nie tylko podróżą przez kolejne kraje, ale przede wszystkim lekcją współpracy, odpowiedzialności i radzenia sobie z problemami daleko od domu.nnPatrząc dziś na zdjęcia z Transalpiny, tureckiego wybrzeża i wspominając emocje związane z awarią jednego z samochodów, wiemy jedno – była to jedna z tych wypraw, które najmocniej ukształtowały kolejne projekty Honker Expedition Team. Dzięki niej następne samochody przygotowywaliśmy już bogatsi o doświadczenia, których nie da się zdobyć w garażu.







































